Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki.
Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość,
przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.
Jestem jeszcze zakochana resztkami bezsensownej miłości
i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś
powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie
zranić.
Nawet jeśli czasem trochę się skarżę - mówiło serce - to tylko
dlatego, że jestem sercem ludzkim, a one są właśnie takie.
Obawiają się sięgnąć po swoje najwyższe marzenia, ponieważ wydaje
im się że nie są ich godne, albo że nigdy im się to nie uda.
My, serca, umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły
na zawsze, o chwilach, które mogły być piękne, a nie były,
o skarbach, które mogły być odkryte, ale pozostają na zawsze
niewidoczne pod piaskiem. Gdy tak się dzieje, zawsze na koniec
cierpimy straszliwe męki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz