Hejka, to znowu ja :D No to tak: wstałam rano, zjadłam obiad ;p A teraz siedzę na blogu, staram się coś nabazgrać i wycinam babeczki z gazety żeby przykleić je na pudełko :D Słucham muzyki,ale powoli kończą mi się ciekawe nuty. Może ktoś z was ma propozycję ciekawych kawałków? Bez różnicy jaki gatunek muzyczny :) I tak strasznie się nudzę. Później będę musiała usiąść do książek ;/ Jakoś mi się nie pali do tego :D
Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości.
Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć,
nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając
od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie.
Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię,
poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz
więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej
smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować.
Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej
na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej
i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy
godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu
- czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku.
Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak
bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej
z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych
serc, ale ona jest sprytniejsza – wie, jak przeżyć.
Dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości.
I choćbym chciała żeby było dobrze to tak nie będzie. Choćbym się starała ze wszystkich sił to i tak to spier*ole. Dlaczego?? Nie wiem.. To chyba jakaś pieprzona skaza, jakiś ubytek we mnie. Sama nie wiem co robię źle..




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz